BABY
Comments 7

wybieramy wózek dla dziecka

Dzisiaj temat dla przyszłych i świeżo upieczonych rodziców, czyli wybieranie wózka dla dziecka. Osobiście cieszę się, że mam ten etap za sobą. Asortyment w sklepach jest ogromny, a zadanie trochę bardziej utrudnione niż w przypadku np. łóżeczka. Tutaj nie możemy sugerować się głównie wyglądem, wózek musi spełniać kilka albo nawet kilkanaście wytycznych, a wszystkie zależą od naszych oczekiwań i warunków, w jakich będziemy go używać; w mieście czy poza nim, z windą czy bez, a także czy nasz samochód ma wystarczający bagażnik.
Pominę swoją historię o długich poszukiwaniach i pierwszych nietrafionych zakupach. Przejdę od razu do marki, która dla mnie jest najlepszym wyborem.

Bugaboo, model Cameleon. Bardzo popularny w Stanach i Wielkiej Brytanii, w Polsce również podbił serca rodziców. Jest lekki, zwrotny i kompaktowy.
Ma hamulec wbudowany w rączkę oraz przekładaną ramę z możliwością regulacji wysokości. Koła pompowane – przednie posiadają opcję blokady, a dwa duże idealnie sprawdzają się w terenie. W skład zestawu wchodzi folia przeciwdeszczowa i moskitiera. Istnieje również możliwość dokupienia akcesoriów, od uchwytu na kubek przez budkę letnią, parasol, uchwyt na telefon, śpiworek po adaptery do fotelika samochodowego i dostawkę dla starszego dziecka. Poza tym jest duży wybór kolorów budek, chyba że zdecydujecie się na całość w jednym odcieniu (my wybraliśmy Denim). Wózek posiada typ spacerówki kubełkowej.
To kilka z zalet, wszystkie dane techniczne i cała specyfikacja dostępne są na stronie bugaboo.pl.
Kolejny model z ,,rodziny” Bugaboo to Bee Plus.

Przy zakupie odpowiedniego kokona jest również całkowicie przystosowany dla noworodka,  w związku z czym brak klasycznej gondoli nie stanowi problemu.
Tak jak przy Cameleonie, Bee jest dość lekka (pamiętajmy, że to nie typ parasolki, konstrukcja jest dużo bardziej solidna), kompaktowa – złożenie wymaga dwóch ruchów, ma całkiem pojemny kosz i możliwość odwrócenia siedziska. Podobnie jak przy poprzednim modelu, tu również jest możliwość dokupienia szeregu akcesoriów – dla rodziców, którzy mają dzieci z niewielką różnicą wieku polecam dostawkę dla starszego malucha.
Oczywiście brakuje mi kilku rzeczy, jak np. hamulca w rączce (jest nożny), brak możliwości przełożenia ramy, ale wbrew pozorom nie jest to niezbędne, wygodne owszem, ale nie ujmuje nic ze spacerów z dzieckiem.
W ofercie Bugaboo jest także wózek, na który po urodzeniu drugiego dziecka pewnie bym się zdecydowała, ale wtedy był w fazie prototypu. Mam na myśli model Donkey, do obejrzenia i kupienia na stronie dystrybutora.

Na koniec o cenach. Zacznę od tego, że nie miałam pojęcia, na jaki koszt mam się przygotować, kupując wózek. Ten temat był mi obcy, więc określenie budżetu nie wchodziło w grę. Poza tym, wyszłam z założenia, że skoro ciąża trwa dziewięć miesięcy, zdążę się przygotować na ewentualny duży wydatek.
Ceny Bugaboo Cameleon zaczynają się od 3,5 tys. za wersje podstawowe, natomiast wersje limitowane to wydatek od 4 tys. w górę.
Bugaboo Bee Plus kosztuje ok. 2300 zł.
Wydaje mi się, że w porównaniu z cenami innych wózków oraz ich stosunku do jakości, Bugaboo jest zdecydowanie wart swojej ceny. Zwłaszcza, jeśli ma służyć więcej niż jednemu dziecku. Jeśli jednak cena nadal jest dla Was wygórowana, zachęcam do przeglądania ofert na portalach aukcyjnych. Często rodzice sprzedają wózek po jednym maluchu, w doskonałym stanie, a cena w takim przypadku jest o połowę mniejsza.

Temat powoli dobiega końca, zanim jednak napiszę ostatni akapit, oto kilka moich propozycji, z którymi warto się zapoznać:

Orbit Baby – wszystkiego o tym nowoczesnym wózku dowiecie się na stronie orbitbaby.pl, do kupienia na stronie ekowozki.pl

Phil&Teds – duży wybór dla fanów pojazdów trójkołowych, ale nie tylko. Idealne wózki dla rodzeństwa z niewielką różnicą wieku. Do kupienia na stronie bobowózki.com.pl.

Popularne marki wśród wózków: Maclaren, Emmaljunga, MaxiCosi, Chicco,
X-lander, Peg-Perego, a z droższych Stokke.

Nowoczesne rozwiązania proponują również sklepy Mothercare, a jeśli szukacie lekkiej parasolki, polecam brytyjską markę Mamas&Papas – wózki dostępne na stronie mamasandpapas-polska.pl. Osobiście podobają mi się modele Candy i Marine Dots.

Na koniec mały rarytas, czyli pierwszy wózek Zoi.

Inglesina Ballestrino. Piękny i… niepraktyczny. Chociaż tutaj zostawiam pewną zakładkę, bo przyznaję, że nie dotrwałam z tym wózkiem do spacerówki.
Nie wiem, czy pisać o tym dlaczego go kupiłam, czy dlaczego już bym tego nie zrobiła. Na pewno nie chodziło tylko o wygląd. Byłam przekonana, że takie koła to najlepsza amortyzacja, a duża gondola zapewni dziecku większy komfort. Nic bardziej mylnego. Nieważne gdzie mieszkacie, żadne chodniki, a tym bardziej droga za miastem nie są przystosowane do jazdy takim wózkiem. Na spacerach myślałam, że za chwilę się rozpadnie, cały się telepał i hałasował (na dole jest metalowy koszyk na zakupy), a moja niespełna trzykilogramowa córeczka odbijała się od jednej do drugiej strony w tej przepastnej gondoli.
Problem był też przy przewożeniu samochodem. Daleko mu do wymarzonych wymiarów, które osiągają inne wózki po złożeniu, o ciężarze nie wspominając.
Inglesina ma fantastyczne kampanie reklamowe i doskonale sprawdza się przy sesjach z gwiazdami, ot, cały jej urok.

This entry was posted in: BABY

7 Comments

  1. my mamy bugaboo, kupiliśmy używany, ale jest cudowny:) czasem używam starego bebeconfort i okropnie go przeklinam, bo jak już się przyzwyczaić do bugaboo, to nic innego nie daje rady:)

  2. tak samo zakochałam się w tym wózku. z tropu zbiła mnie cena. zatem kupiłam tańszy substytut roan marita. równiez w tej odsłonie kolorystycznej. ale wspomniana kampania reklamowa również wiedzie prym, zdjęcie z kotem tylko utwierdzało mnie w przekonaniu że owy produkt jest dla mnie konieczną bezwzglednością

  3. U nas tez bugaboo (choc aktualnie planuje go sprzedac.troche szkoda ale juz prawie nie uzywamy).Przyznam ze kierowalam sie glownie wygladem ha ha,ale i tak gdybym miala wybierac ponownie bylby to wozek tej samej marki!Swietnie sie sprawdzil

  4. Patka says

    Ja zakochałam się w Orbit Baby G2. Obecnie stoję przed wyborem pojazdu dla mojego maluszka. Szukam czegoś na lata. Widziałam go w serialu „Prawo Agaty” i teraz nie podoba mi się żaden inny wózek. Ma bardzo dużo funkcji, a przede wszystkim obrotowe siedzisko. W siedzisku jest wentylacja która nie pozwoli zapocić się dziecku w lecie. Dodatkowo ma osłonę przeciw słoneczną. Myślę że lepszego wózka nie znajdę.

  5. Lina says

    Faktycznie ten ostatni piękny, taki retro, ale ja też bym się na niego nie zdecydowała, no chyba żebym „cierpiała” na nadmiar kasy to kupiłabym go do ładnych sesji zdjęciowych i tyle. Zdecydowanie wolę swój kompaktowy, wielofunkcyjny model Mondo ecco.

  6. Moja córeczka Anna Maria podzieliła los Zoi. Była jesień 1996, doznałam szczęścia, bo kupiłam piękny wózek na wielkich kołach, biało-granatowy z podwójną firaneczką i z granatową torbą. W kwietniu następnego roku moja świeżo urodzona córeczka pierwszy raz wyjechała na spacer. Rozpoczęła się gehenna, bardziej moja, gdyż musiałam wybierać takie trasy, gdzie był asfalt. Nawet na najnowszych chodnikach miałam wrażenie, że mojemu dziecku za chwilę odpadnie głowa. Dramat. Teraz czasem spoglądam na dziecięce wózki, ale przede wszystkim na koła na których jeżdżą i wiem, w którym wózku dziecko jest szczęśliwe.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s