Miesiąc: Lipiec 2012

rampers

Przed nami weekend i jeśli wierzyć prognozom zapowiada się słonecznie. Nie sadzę żebyście spędzali ten czas w sklepach, ale jeśli tak się zdarzy, zwróćcie uwagę na przewiewne rampersy dla maluchów. Ten dla Bianki znalazłam w Gapie. Mimo że Zoja nosiła podobne, kiedy była mała, na jakiś czas o nich zapomniałam, a przecież są niesamowicie praktyczne. Czasami coś się pojawiało w H&M, jednak urzekła mnie dopiero letnia kolekcja Gap. Oprócz rampersów znajdziecie tam urocze body i kombinezony, wszystko uszyte z lekkich materiałów, w pięknych, pastelowych kolorach, wykończone dziewczęcymi detalami jak na przykład ramiączka-kokardki. Wszystko to nie miałoby jednak znaczenia, gdyby nie drobny element – guziki (napy) w kroku. Niestety wciąż jeszcze zdarza się, że sieciowe marki zapominają, że: maluch + pieluchy = napy!

popołudnie na Francuskiej

W lecie, oprócz ładnej pogody, fajne są długie dni. To oznacza, że nie musimy czekać do weekendu, żeby w komplecie spędzić czas poza domem i jak tylko tata wraca rozpoczynamy kolejną część dnia. Pomysł zwykle wychodzi od Zoi i zazwyczaj umawia się z nami na ,,kawkę, frytki czy coś tam”, a Bianka ochoczo na ten pomysł przystaje. Te zdjęcia to czas przed wyjściem i chwilę poźniej już na Francuskiej. Po drodze kawiarnie, frytki i ,,coś tam” (tutaj bez niespodzianek, lody są zawsze!), spotkani znajomi, księgarnie, a w nich nowe tytuły, które koniecznie trzeba przeczytać. Poza tym to drugi wpis z nowej kategorii – to co w niej zobaczycie jest tylko i wyłącznie wyborem Zoi. Oczywiście wszystko ULUBIONE. Ja obserwuję, fotografuję i czekam na więcej. spódnica – Kids On The Moon bluzka, sweter – Zara balerinki – Zara kalosze – Hunter

Rice

Duńczycy stworzyli nie tylko uwielbiane przez dzieci klocki LEGO. Równie znana na świecie staje się marka RICE – producent kolorowych mebli, tekstyliów i akcesoriów do domu, którego sztandarowymi produktami są ręcznie malowana ceramika stołowa oraz bajecznie kolorowe kosze. Firma stosuje do ich wyplatania sprowadzaną z Madagaskaru rafię. Rice to dziecięca wyobraźnia i wyróżniające, intensywne barwy. To kolejna rzecz podpatrzona na skandynawskich blogach, która totalnie mnie zauroczyła. ,,Cygański wóz” stanowi piękny element dekoracyjny pokoju i za każdym razem z przyjemnością wyjmujemy z niego kolorowe puzzle i inne dziecięce skarby. Bywa też, że przestaje pełnić rolę miejsca do przechowywania zabawek i sam staje się jedną z nich, jako doskonała kryjówka w trakcie gry w chowanego. Sama nie raz wpadałam w lekką panikę, szukając jednego z dzieci, aż do momentu, w którym słyszałam radosne PEEKABOO! Produktów Rice szukajcie TU i TU. Peekaboo to również marka spodenek, które ma na sobie Bianka. Lekkie pumpy wykonane z przewiewnej bawełny to kolejny letni hit w Jej szafie. Na stronie dostępne rozmiary to 0-3 i 3-6 m-cy, ale gumki w pasie i …

dziecięca biblioteka

Okładka książki to zazwyczaj przy dobrych pozycjach osobne dzieło zamówione u artysty plastyka czy artysty grafika, dlatego, pomijając kwestię oszczędzania przestrzeni, wydaje się nielogiczne przechowywanie ich grzbietem na zewnątrz. I chociaż ilustracja nie odgrywa tak ważnej roli w dorosłej bibliotece, jak w przypadku literatury dziecięcej, to sama sięgam po książki kucharskie do takiej właśnie półki:) Maluch przed snem często rzuca dowolnym tytułem, zwykle tym samym, do chwili, gdy w pełni przetrawi historię, wyciągnie z niej swoje wnioski i będzie gotowy na nowe wyzwanie. Dzięki tej półce kolorowe, często intrygujące okładki, mogą śmiało stanąć w szranki o uwagę dziecka. Przeglądając blogi z dziecięcym designem, często trafiałam na zdjęcia z podobnymi półkami. Popularne za granicą, u nas okazały się niedostępne, a jak już jedną znalazłam to za cenę nie do przyjęcia. Nie wyobrażałam sobie jednak pokoju dziewczyn bez niej i zamówiłam podobną u stolarza. Na wymiar, piękną, solidną i o połowę tańszą. Wracając do kwestii oszczędzania przestrzeni, mamy zbyt wiele książek, żeby pomieściły się w jednym miejscu. Dlatego po niektóre z nich dziewczynki sięgają do prostokątnych koszyków …

pumpy

Przez ostatnie kilka dni dziewczynki nosiły niezbędne minimum, co w Ich przypadku oznacza… bieganie na golasa. Na pewno ułatwił to kilkudniowy pobyt poza Warszawą, ale teraz kiedy orzeźwienia szukamy przy miejskich fontannach, w tłumie innych dzieci, również staram się zredukować ,,stroje” do minimum. W upalne, letnie dni najlepiej sprawdzają się krótkie spodenki, i wcale nie mam na myśli szortów. Te, które widzicie na zdjęciach, przypominają majtki, stanowiące często komplet z sukienkami, jednak są zdecydowanie luźniejsze. Taki krój jest bardzo popularny we Francji. Stamtąd też pochodzi marka marie et rose-alice, którą odkryłam w zeszłym roku i z miejsca zakochałam się w lnianych, króciutkich pumpach. Lekkie, wygodne, szyte z naturalnych tkanin – cudowne! Kilka dni temu podobnego odkrycia dokonałam również na naszym rodzimym rynku. Bawełna i Len to raj dla miłośników pięknych tkanin, z których właścicielka uszyła między innymi bawełniane, bufiaste spodenki. Do sklepu jechałam z zamiarem kupienia ich dla Zoi, ale ciężko konkurować z Jej miłością do sukienek i spodenki powędrowały do Bianki. Usłyszałam jedynie, że są bardzo ładne, ale… dla Bianki. Być może kiedyś zmieni zdanie, bo ten fason …