LIFESTYLE
Comments 22

sweet Sunday

Przez ostatni tydzień tematem numer jeden był Kraków i smok wawelski, ale po wczorajszym dniu Zoja opowiada już tylko o pieczeniu ciasteczek z Bianką i Szymonem, Ich pięcioletnim bratem ciotecznym. Razem z babcią ugniatali, wałkowali, wycinali i w końcu próbowali pysznych wypieków.
Niedziela w ogóle upłynęła nam bardzo przyjemnie i twórczo, po południu mieliśmy jeszcze jednego, cudownego gościa, a efekty naszej pracy pokażę wkrótce.

sweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sundaysweet Sunday

Przepis na dużo kruchych ciasteczek:

1 kg mąki
1/2 kg (2x250g) masła
6 jajek (żółtek)
35 dkg cukru pudru
szczypta soli

Do mąki dodać starte na tarce masło (najlepiej takie z lodówki). Dodać resztę składników, wymieszać i ugniatać ciasto – łatwiej jest to robić po kawałku i później uformować w jedną kulę. Na koniec wałkujemy (również fragmentami) i wycinamy formy. Ciasteczka układamy na posypanej mąką blaszce albo na papierze do pieczenia. Wstawiamy do piekarnika rozgrzanego do 200 stopni i pieczemy. Smacznego!

22 Comments

  1. Boska Bianka🙂 zwłaszcza jej zachwyt na jednym ze zdjęć. U nas te same foremki odnalazły się przy ciastolinie, na szczęście proces jej pieczenia nie nastąpił🙂

    • heheh no tak…Bianka pewnie chciałaby taką próbę podjąć;) swoich ciasteczek nie mogła doczekać się tak bardzo, że zabrała się do jedzenia surowego ciasta.

  2. mama Emilki says

    Od jakiegoś czasu Was podczytuję🙂 Czekam na każdy kolejny wpis….U nas też wczoraj pieczone były ciasteczka….Ich zapach ciągle unosi się w domu🙂 Pozdrawiam

  3. http://onelittlehappiness.blogspot.ie/ says

    aż mi się przypomniało jak z babcią tak ciacha dla młodszego brata piekłam!:)
    jak tylko będę w Polsce i dopadnę swoje stare foremki i przepis…no właśnie przepis poproszę:)!
    to upiekę:)
    dziewczęta śliczne!

  4. Bianka ma śliczną fryzurkę, a ja się rozmarzyłam, że jeszcze ze 3 lata i też tak się te ciasteczka świąteczne lepić będą….

  5. Trzy, jeśli chcesz mieć realną ,,pomoc”:) Ale myślę, że pierwsze próby wspólnego pieczenia można podjąć za półtora roku. Bianka lada moment skończy dwa lata i bardzo dzielnie towarzyszyła starszemu rodzeństwu:)

  6. Kształtki i deska z ikea. Świetne w użyciu i u nas. Janek (4.5miesiaca) wczoraj mi pomagał w pierniczeniu, czyli grzecznie w leżaczku reagował uśmiechem na zaczepki. Nie mogę się doczekać aż będzie ze mną takie rzeczy robił. Na pchlim w sobotę były śliczne fartuszki i czapy kucharskie dla dzieci, ale szkoda mi było kupować coś na taki zapas;-). Pozdrawiamy i czekamy z niecierpliwością do Mikołajek;-)

  7. jej, nie wiedziałam, że Dziewczynki mają Starszego Brata (jak mi to umknęło?)! wow! Czyli będzie Was niedługo jeszcze więcej niż nas obecnie😉. Super! Już się nie mogę doczekać dzisiejszej niespodzianki dzidziusiowej🙂.

      • haha, czyli jednak nie jestem taka zakręcona, jak myślałam😉. Podziwiam wszystkie mamy więcej niż 3, bo dla mnie troje, to już max🙂. Więcej nie dałabym rady jeśli chodzi o możliwości obsługi, no chyba, że w większym odstępie czasu niż niecałe 2 lata różnicy. A propos- ile u Was jest między Zojką a Bianką? Ile teraz będzie między Gają a Bianką? Myślę, że technicznie najtrudniejsza jest dla rodziców mała różnica wieku między dziecmi, a nie sama ich ilość. Takie moje luźne przemyślenie, po dzisiejszym moocno zakręconym odbieraniu Najstarszego ze szkoły z dwójką Pędraków Każdewinnąstronę😉. Z drugiej strony takie dzieciaczki „rok po roku” mają ze sobą bardzo bliski, specyficzny, prawie bliźniaczy kontakt🙂.

        • Marta, całkowicie się zgadzam. Mimo, że widzę więcej plusów z małej różnicy wieku, to bywa ciężko. Zwłaszcza teraz, kiedy jesteśmy chyba w środku osławionego ,,buntu” dwu i trzylatki;) Między Zoją a Bianką jest półtora roku, między Bianką a Gajką będzie 2,5. Czekam na tę kolejną małą osobowość i zastanawiam się, co też będą razem wymyślać:)

  8. Myślę, że będzie wiele wspaniałych momentów. Zawsze marzyłam o 2 córkach- mam 2 synów (cudownych!), teraz dopiero przy Malince widzę, że chłopcy, to zupełnie inna bajka ;)- nie- gorsza, tylko odmienna od dziewczęcej. Będzie ciekawie, na pewno. Raz lepiej, raz gorzej, ale nigdy- nudno😀. Z 3 dzieci tyle się dzieje, że człowiek czasem nie ma już nawet siły zastanawiać się, jak będzie. Carpe diem na całego😉. Nie ukrywam, że czasem marzę, by już trochę wyrośli (wspólne, częste, jednoczesne płacze o drobiazgi są dla mnie, jako mamy, najbardziej deprymujące). Z drugiej strony łapię się na tym, że choć ciężki (Malinka jeszcze nie mówi, choć jest bosko kontaktowa na migi i potakiwania, leci „wktórąchcestronę” i wdrapuje się na zupełnie nieoczekiwane wyżyny „parapetowo-typodobne”), ten czas już nigdy nie wróci, a jest i on przecież w pewien sposób magiczny, cudowny i jedyny w swoim rodzaju. Pozdrowienia i całusy w brzuszek :)!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s