INTERIOR
Comments 20

sprezentowane maluchom

Chciałabym się z Wami podzielić kilkoma pomysłami na prezenty z poprzednich lat, o których nie wspominałam do tej pory na blogu. Większość z nich służy moim dzieciom do dzisiaj.

drewniany jeździk Gepetto. Zoja dostała go na swoją drugą Gwiazdkę, miała wtedy półtora roku. Długo szukałam czegoś odpowiedniego, nie chciałam żeby zajmował dużo miejsca, a jednocześnie spełniał swoją rolę, był wygodny i bezpieczny. Wybór konika był naturalny. Chociaż wszystkie zwierzaki nam się podobały, to nie muszę wciąż tłumaczyć dlaczego nie powinno się jeździć na piesku albo żółwiu. Teraz codziennie ,,galopuje” na nim Bianka, a Zojka wykorzystuje konika jako siedzisko.

gepetto

tekturowa kołyska dla lalek Green Lullaby. Prezent od dziadków z zeszłego roku. Bardzo ładna, wytrzymała, no i eco. Stoi obok łóżeczka Zojki, śpią w niej wszystkie lale i misie.

lullaby

organizer na zabawki kąpielowe marki Boon. Różowa biedronka jest praktyczna, wygodna i bardzo pojemna. Do wyboru są trzy opcje mocowania, nas od roku nie zawodzą dołączone do zestawu przyssawki. Samą biedronkę można zdjąć ze stelaża i wyłowić zabawki, które po odwieszeniu ociekają wprost do wanny.

siedzisko Blossom Farm, kupione w Mothercare, czyli osiołek składający się z dwóch dmuchanych części, które stanowią miejsce wypoczynku dla bobasa, a także idealne oparcie dla maluchów uczących się siadać. Nie tylko wyznaczało w naszym domu przestrzeń dla Zoi, ale przede wszystkim było przytulnym i bezpiecznym kącikiem zabaw.

otulacz marki Sterntaler. Bianka urodziła się na początku grudnia, więc pierwszy prezent był praktyczny, dwutygodniowe maleństwo nie potrzebuje wiele. Wielofunkcyjny otulacz świetnie sprawdził się w foteliku samochodowym (ma przystosowane do pasów otwory), na mroźnych spacerach i w domu. Wygodny, ciepły i przyjemny w dotyku.

sterntaler

Dla maluszków urodzonych w grudniu, praktycznym i uroczym prezentem mogą być również moje ulubione Trumpette. Do dzisiaj przechowuję w tekturowym pudełku pierwszy zestaw maleńkich ,,ballerinek”. Największy wybór dla chłopców i dla dziewczynek jest tutaj.

trumpette

walizka Trunki i hulajnoga Mini Micro. O Trunki pisałam już tutaj, ale i walizka, i hulajnoga, to jedne z fajniejszych prezentów, w dodatku z długim terminem przydatności, więc po prostu muszę je wymienić. Jestem fanką obydwu tych rzeczy, tak jak Zoja i Bianka.

lunch box Skip Hop. Urocze, kolorowe zwierzaki umilają spacery, ale też angażują dzieci w przygotowania przed wyjściem z domu. Pytanie ,,Jaki poczęstunek chcecie zabrać ze sobą na spacer?” to wstęp do wspólnego przygotowania przekąsek i samodzielnego spakowania ich przez maluchy.

pierwsza lala, baby Stella. Ostatnio poleciłam ją pewnej mamie, która szukała pierwszych lalek dla swoich bliźniaczek. Obydwie lubimy szmaciane, piękne lale, ale wiemy też, że dziewczynki marzą o własnych bobasach. Kompromisem jest lalka od Manhattan Toy.
Zoja dostała swoją Zuzię zanim skończyła rok. Lula ją, przewija, karmi i usypia. W międzyczasie dostała też zestaw miękkich, pluszowych akcesoriów.
Na zdjęciach lala nie robi takiego fajnego wrażenia jak na żywo, zwłaszcza w odblaskowych ubrankach (ja zamieniłam je na sukienkę), ale to cudowny, uroczy bobas i świetna alternatywa dla mam, które nie są przekonane do lalek z gumy.

Mam cichą nadzieję, że przez ostatni rok blog dostarczył Wam różnych, mniejszych i większych, inspiracji, więc zamykam tę krótką listę.
I zabieram się za świąteczne ozdoby. Wczoraj ubieraliśmy choinkę i razem z Bianką poczyniłam pewne spustoszenia w bombkach… Teraz trzeba czymś te puste miejsca wypełnić.

20 Comments

  1. Otwory dla psów wymiatają🙂 a ja chyba nie jestem w temacie – z bobasami gumowymi jest problem estetyczny, ekologiczny czy jakiś inny?

    • Heheeh zastanawiałam się o co chodzi, jakie psy?! Literówka poprawiona;) a wybór bobasa to chyba wyłącznie kwestia upodobań, ja lubię lale przytulanki, więc jeśli miałam wybrać między gumowym, a pluszowym bobasem, decyzja była oczywista. Tym bardziej, że jak do tej pory spełnia oczekiwania Zoi – mamy.

      • Jedyna szmacianka, ktora u nas przeszla to Haba:)))) lalanki itd niestety nie, ani inne „bez buzi”.
        Ale moge polecic nasz wielki hit w kategorii jezdziki – Wheely Bug:) sliczny, nie rysuje podlog, rozwija super predkosci, obraca sie w miejscu 360st

        • jak zawsze, ile dzieci, tyle upodobań i nigdy nie wiadomo, czy nasz wybór im się spodoba – Bianka dostała lalę Haby na pierwsze urodziny i do tej pory żadna z dziewczynek się nią nie bawi… Pierwsze miejsce wciąż zajmuje bobas, Lalanka, (chociaż to taka ,,starsza przyjaciółka”) i mała laleczka Mamas&Papas. I chociaż w domu są też inne piękne szmacianki, to wybór dzieci jest niezmienny. Wydaje mi się, że to taki syndrom ,,pierwszej lali”. Za to Wheely Bug świetna, testowałam ją w zeszłym roku.

      • Szczerze mowiac to jestem zaskoczona ta lekka niechecia do bobasow, ktora juz wczesniej zdazylam zaobserwowac i o ktorej istnieniu nie mialam pojecia.Serio.Wiem, ze sa paskudne laleczki, ale sa tez „dzidziusie” lepszej jakosci.Lala szmaciana to lala szmaciana, tez lubie, ale jest bardziej do przytulenia, do spania, targania ze soba w podroze.Jednak moim zdaniem bobasa nie zastapi (oczywiscie dziecko nie teskni za tym czego nie ma i o czym nie mialo pojecia ze jest).Bo szmacianki nie mozna nakremowac he he, nie mozna jej kapac i robic jeszcze kilku innych rzeczy.Jak tak patrze na zabawke nr 1 w naszym domu, to w zyciu nie chcialabym pozbawic jej i siebie tej przyjemnosci.
        Wheely bug byl prezentem na 1 urodziny, ale akurat u nas furory nie zrobil.Kilkusekundowa rundka i szedl w odstawke.Mysle jednak ze z tym jezdzikiem jest podobnie jak z chocby rowerkami biegowymi czy hulajnogami;jedno bedzie jezdzilo namietnie, inne nie.

        • Ewa, lale o których pisałaś w poprzednich komentarzach są bardzo fajne i zdecydowanie widzę różnice między nimi, a bobasami z supermarketów, których zapachu nie jestem w stanie znieść. Ja wybierałam lalę, kiedy Zoja nie miała jeszcze roku, chciałam żeby miała miłą przytulankę, ale jednocześnie gdzieś z tyłu głowy wiedziałam, że zazwyczaj pierwszy jest ,,bobas”. I znalazłam Baby Stellę. Natomiast biorę pod uwagę kupno takich lalek w przyszłości. Być może dziewczynki będą chciały je kąpać i ,,kremować” tak jak ja Ich najmłodszą siostrę. Więc absolutnie nie jestem przeciwnikiem, tym bardziej, jeśli coś jest naprawdę ładnie, starannie i bezpiecznie wykonane. Przerażają mnie natomiast lale za bardzo przypominające noworodki, chyba w Anglii był na takie szał.

  2. drewniany jeździk Gepetto.- hehe a ja dokładnie 2 dni temu natknęłam się na niego podczas szukania zabawek dla Zuzki na allegro – super jest ten konik, praktyczniejszy niż te na biegunach i już dla rocznego dziecka. Tylko drogi, no ale to produkt polski i widać że porządnie wykonany.

  3. Widziałam to siedzisko w Mothercare i nawet się nad nim zastanawiałam, ale w końcu zrezygnowałam. Możesz powiedzieć coś więcej o nim np. na jak długo starcza, co jeszcze maluch może w nim robić

    • Zoja dostała je, gdy miała pół roku, a ponieważ była dzieckiem stacjonarnym i nie raczkowała, siedzisko było Jej oazą przez kolejne sześć miesięcy. Później zaczęła chodzić, a siedzisko pełniło rolę ,,fotela”. Kiedy urodziła się Bianka używaliśmy go od trzeciego miesiąca do roku. Wtedy dziewczynki miały już swoje foteliki i osiołka złożyliśmy.

      • swietne to siedzisko, od razu sie zajawilam, pokazalam tacie Matyldy i sprowadzil mnie na ziemie, bo przeciez nasze dziecko jest w ciaglym ruchu, jeszcze nie siedzi, a juz chce chodzic i usadowiona w poduchach, tak na probe, od razu sie denerwuje hehe

  4. Trumpettki mi też się podobają, tylko cena lekko przeraża… Dlatego Hani nie kupiłam, może teraz, dla drugiej córki się zdecyduję w końcu…
    A co do lalek – moje dziecię najchętniej bawi się oględnie mówiąc nie za urodziwym bobasem z Auchan (takim co miał w komplecie równie nie-uroczą różową spacerówę) oraz szmacianką z IKEA… Wszelkie bardziej wysublimowane lalki niestety leżakują póki co… Ubolewam nad tym.

    • Najważniejsze, że córka jest zadowolona. Ja w wielu kwestiach musiałam pójść na kompromis z samą sobą, ale dla radości dzieci jestem gotowa na wiele ustępstw. Z drugiej strony… może nie wystawiały mnie na próbę tak bardzo jak mi się wydaje i wszystko przede mną? Tak czy inaczej, jeśli lala z Auchan zdobyła serce Twojej córeczki to trzeba tę ,,przyjaźń” wspierać:)

  5. „trumpetki” też mamy i też z bokado:) Liwka powoli z nich wyrasta.. Te, które pokazałaś, są śliczne! P.S. Założyłam bloga!🙂

  6. U mnie już też🙂 fajnie, że Ci się podoba (nie mówiłam, bo miała być niespodziana:)) a ja czekam niecierpliwie na foty z urodzin Bianki!

    • No i jest, chociaż trochę się spodziewałam;) A święto Bianki tym razem bez fotorelacji. Mając w pamięci Jej pierwsze urodziny z moją twarzą ukrytą za obiektywem, chciałam cieszyć się tym dniem nie myśląc o dobrych kadrach. Więc tylko kilka fotek przy torcie zrobionych telefonem. xx

      • W przyszłym roku pewnie też poprzestanę na zdjęciach z telefonu, bo tak jak mówisz, bieganie z aparatem podczas tego święta to żadna przyjemność🙂 jednak pierwsze urodziny to ważne wydarzenie i cieszę się, że udało mi się zatrzymać parę kadrów🙂 to będzie kiedyś piękna pamiątka dla Niej, dla nas..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s