39 Comments

    • Do tej pory nie używałam butelek, obydwie dziewczynki karmiłam naturalnie. Myślę, że i tym razem nie będą potrzebne, ale na wszelki wypadek zaopatrzę się w zestaw startowy. No i na pewno kupię też kubki niekapki, z których moje dzieci piły zaraz po odstawieniu od piersi. Kilka dni temu zamówiłam takie bidony na Amazon dla Zoi i Bianki – szklane nie będą wymagały tak częstej wymiany jak plastikowe.

      • Anka says

        Witaj:) z ciekawości, które Moniko wybrałaś bidony dla Twoich dziewczynek? wyprawka cudna:) Ja również nosiłam Hanię w chuście, wówczas miałam polską chustę Bebelulu, sprawdziła się w 100%, najpierw córkę na leżąco, a potem już na siedząco na biodrze, albo przodem do mnie, jak była ciut starsza, a ja miałam wolne ręce;) Pozdrawiam serdecznie.

        • Turkusowy i jasny zielony, z tym że ja kupiłam takie butelki bez żadnych dziubków dziewczyny będą z nich piły jak ze szklanki. Ja też zaczynałam od chust Bebelulu:)

  1. Emma says

    Mimo, ze wogole nie jestem na etapie wyprawki, to nadal sledze rynek dt chust. Bardzo mnie zaciekawilo nosidelko chusta, jezeli dobrze zrozumialam to moze sluzyc takze jako otulacz; mam nadzieje, ze za kilka miesiecy opiszesz jak sie sprawdzilo🙂
    Dla mnie produktem nr1 jest chusta francuska, ktora oprocz bardzo dobrej jakosci, oferuje instruktaz video, a takze nauke na miejscu w siedzibie firmy, swietne doswiadczenie.; nie wiem czy moge umiescic link? http://jeportemonbebe.com/en/
    Pozdrawiam

    • Ja uwielbiam chusty! Noszenie w nich dzieci to jedne z cudowniejszych wspomnień i bardzo za tym tęsknię. Przetestowałam większość dostępnych modeli. Byłam bardzo zadowolona z chusty moby wrap (podobna do tej, o której piszesz), ale teraz szukałam czegoś szybszego w obsłudze. Nie jestem fanką klasycznych nosidełek, krew mnie zalewa jak widzę w nich dzieci, ale jak patrzę na to lodgera, to zdecydowanie łączy w sobie najlepsze cechy chusty i właśnie tej sprawności w zakładaniu. Na filmach wygląda super, wkrótce przetestuję.

      • Marynia says

        Niestety nie zgodzę się co do tego, że chusty są takim genialnym rozwiązaniem.Rozmawiałam na ten temat z osobą która się zna (fizjoterapeuta dziecięcy, jeden z lepszych w Polsce), a także innymi osobami i nikt nie polecam chusty dla dziecka które nie skończyło 6 miesięcy. Bardzo łatwo o zmiany w kręgosłupie , nieodwracalne zresztą. Świetne są nosidełka , min jednej z Polskich firm, której nazwy nie będę pisać, by nei być posądzonym o reklamę;) ale one też są dla dzieci od 6 mies. Choć producent mówi, że wcześniej.
        PS. Jesli chodzi o wózek to tylko Stokke. Nikt mi nie powie, że jakikolwiek wózek jest lepszy. Przez rok testowałam go znosząc a raczej zjeżdzając nim z 4 piętra. Jest genialny!!!! Jedzie po każdym terenie, pcham go jedną ręką. Zwrotny, lekki, dziecko jest w nim wysoko, więc gdy idziemy np dp restauracji siedzi i je z nami. Ja znów nie mogę patrzeć jak rodzice wożą tak nisko dzieci, prawie pupą zawadzają ziemię. Koszmar. A jeśli wanienka to tylko Flexi Bath. Nie wiem po co komu zagracanie się wielkimi wannami dla maluchów. Ani to ładne ani estetyczne. Flexi można złożyć w każdej chwili, zabrać na wakacje. Jest genialna! Ta na zdjęciu powyżej w ogóle mi się nie podoba.
        A pozostałe „smakołyki” bardzo ale to bardzo fajne:)

        • Emma says

          Ja takze nie moge patrzec na malenstwa noszone w nosidelkach, az mi sie serce „kraje”; nie bede sie rozwodzic, ale pierwszy raz slysze, ze nie poleca sie chusty przed 6 mz!chyba tylko rodzicom, ktorzy nie potrafia z nich korzystac! natomiast napewno nie poleca sie na sam poczatek klasycznego nosidelka😉

        • Zdaję sobie sprawę, że zdania na temat noszenia dzieci w chuście są podzielone. Ja natomiast uważam, że każdy powinien kierować się swoją intuicją i tym, co dobre dla jego dziecka. Zoja na przykład nie chciała jeździć w wózku i chusta była niezastąpiona – ważne, żeby dostosować rodzaj i pozycję do wieku. Ufam, że dziecko samo daje nam znać czego potrzebuje i czy czuje się w danej sytuacji komfortowo, a moje lubiło być wtulone w rodziców. Co do opinii specjalistów, też nie są ze sobą zgodni, więc ciężko polegać na autorytecie któregokolwiek z nich. Natomiast większe prawdopodobieństwo wystąpienia wad kręgosłupa istnieje u sześciolatków noszących plecaki z książkami, niż u maluchów prawidłowo noszonych w chuście:)
          Stokka mieliśmy, wysokie siedzisko jest niewątpliwym atutem, ale składanie i rozkładanie szybko nas z tego wózka wyleczyło. Uwielbiam bugaboo, jednak testując Navingtona doszliśmy do wniosku, że czas na zmiany i jak do tej pory jestem zadowolona – składa się niemal jedną ręką, jest lekki i kompaktowy. Plastikowa wanienka służyła nam jedynie przez pierwsze trzy miesiące, później dziewczynki kąpały się w dużej wannie z ręcznikiem albo tetrą pod główką:) Myślałam o flexi, ale Twoja opinia jest chyba pierwszą, tak pozytywną, z jaką się spotkałam. Tippitoes przekonało mnie niewielkimi rozmiarami, wbudowanym oparciem i antypoślizgowymi elementami, dzidziuś może w niej wygodnie leżeć.

  2. Dorota says

    kompozycja czarująca. Aż chce się być mamą kolejny raz. Magiczne wspomnienia przywołujesz.

  3. świetne ,kilka pozycji i ja zamierzam przetestować kiedy kolejny raz zostanę mamą🙂

  4. Chusty są po prostu boskie. Starszego syna nosiłam bardzo dużo w chuście. Młodszego też, ale potem przerzuciłam się na nosidło ergonomiczne. Super sprawa. Szybko się zakłada, dzidziuś ma wygodnie, jedyną wadą jest o, że ktoś jest potrzebny aby pomóc z zapięciem na plecach. JA w prawdzie zaczęłam około 7 miesiąca przygodę z nosidłem ergonomicznym, ale ponoć można nosić dzieci już od 6 tygodnia. A zwykłe nosidła to koszmar. Zwłaszcza jak widzę „zawieszone” w nich dzieci w pozycji plecami do rodzica.

    • Nie wiem czemu wszyscy wpadają w taką histerię z powodu nosideł. Ja początkowo zakupiłam takie w stylu nr 5 i kompletnie się nie sprawdziło, następne kupiłam BabyBjorn i okazało się strzałem w dziesiątkę. Nie uważam, że krzywdzę swoje dziecko, chociaż pewnie niektórym serce się „kraje” na ten widok.
      Znacznie bardziej szkodliwe są pseudo rowerki z pedałami zamocowanymi na przednim kole. To dopiero wymusza bardzo nienaturalną pozycję dziecka, ale o dziwo o tym nikt nie mówi.

      • Ja jestem zdeklarowaną przeciwniczką nosidełek przypominających plecak ze stelażem, do których rodzice wkładają niemowlęta w kompletnie nienaturalnych pozycjach. Ale są też ,,nosidełka”, które w niczym ich nie przypominają i mają mnóstwo cech chusty. Z Lodgera będę korzystać prawdopodobnie od ok. 3 miesiąca, wcześniej z chusty wiązanej.

  5. A mnie zastanawia moda na czarne wozki. Wzgledy praktyczne? Mniej sie brudza? Czy tylko mnie sie wydaje, ze w takim wozku latem musi byc okrutnie goraco?

    • Hmm… Mi czarny kolor dobrze komponuje się z tym konkretnym modelem, ładnie podkreśla jego linię. Miałam już wózek żółty, denim, sand i nie kierowałam się modą. Natomiast w największe upały nie trzymam dziecka na słońcu, a gdyby tak było to nie sądzę żeby jakakolwiek budka zapewniła większy komfort i ochronę przed żarem lejącym się z nieba:)

      • Rzecz oczywista, ze w najwieksze upaly nie, ale mialam porownanie miedzy naszym wozkiem w kolorze szarosrebrnym, a wozkami czarnymi. Mieszkanie na Wyspie z definicji odcina nas od upalow i zaru lejacego sie z nieba, ale w standardowym zakresie 20-25C dzieciom zapakowanym w czarne gondole bylo goraco. A przeciez tubylcy nie ubieraja mlodziezy przesadnie, nie opatulaja w kolderki, nie odziewaja w kurteczki, czy welniane skarpety… dlatego nieustannie sie dziwilam, czemu? Bo w angielskich i niemieckich sklepach ten kolor przewazal.

        • Paulina J says

          Ja miałam i mam wózek w kolorze czarnym, na nasze lato (tzn. ok tydzień upałów w roku;)))) jest jak najbardziej ok:)

        • Dorota says

          ja sobie nadal nie wyobrażam innego koloru. Myślałam, że jedynie 11 lat temu, gdy woziłam w czarnym wózku syna budził on kontrowersje, widzę nadal to czyni.

  6. Paulina J says

    Piękne rzeczy. NA wiele z nich natrafiłam poszukując wyprawki dla mojego syna Filipa. Niestety ceny są masakryczne! Ręczniki 3 sprouts boskie, no ale cena…jak za ręcznik na prawdę dość wysoka! Nie mówię absolutnie, że mnie nie stać, że się żalę. Bo sama też kupiłam kilka za drogich rzeczy….skupiłam się raczej na rzeczach, które się tak szybko nie zniszczą. Nasze ręczniki (sztuk 2) po roku użytkowania są w stanie tragicznym;)

    • Reczniki 3sprouts sa rewelacyjne, oprocz fajnego designu, przy pierwszym wycieraniu zrozumialam skad ta cena. Sa grube, miesiste i wystarczy dzidzie opatulic i jest sucha. Do niedawna uzywalam recznikow z ikei-mega niemile i mini vanilla, lepszy, ale bez porownania.Oczywiscie to luksus, bez ktorego mozna sie obejsc, jednak jesli juz rozmawiamy o jego zaletach to jak najbardziej polecam:)

      • Paulina J says

        Noooo zastanawiałam się nad nimi kilka dłuższych chwil. Owszem. Są po prostu piękne i raczej ładniejszych nigdzie nie widziałam. No ale zrezygnowałam ze względu na cenę. Nie mogę niestety zjeść wszystkich wisienek, które mi się na drogę napatoczą (a propos wypowiedzi Pani Marty) ;))))
        A tak na zakończenie dodam, że patrząc na te wszystkie rzeczy, żałuję, że większość wyborów mam już za sobą. Kupowanie wyprawki uważam za rzecz bardzoooo przyjemną:)

  7. Gdy przeczytałam te komentarze, pomyślałam sobie, że ile matek, tyle opinii i złotych rad i… wyjść z sytuacji najlepszych🙂. Każda mama chce jak najlepiej, najmądrzej, najładniej i wie jak jest najlepiej- dla niej i jej dziecka. Szuka, czyta, radzi się eskpertów, lekarzy, fizjoterapeutów itp. Aż w końcu dochodzi się przy kolejnych dzieciach, do pewnej mądrości własnej, wyczucia i naprawdę wie się, czego się chce i dlaczego. Widzi się także, jak reaguje na nasze działania dziecko. Co lubi jedno, niekoniecznie musi lubić drugie czy trzecie- wiadomo🙂. Gdy jest się na te sygnały wrażliwą, gdy się ich nie ignoruje w imię „wiem lepiej, bo w mądrych książkach piszą…”, trudno chyba wyrządzić dziecku jakąś szkodę (oprócz włożenia w chodzik😉, ale i takie dzieci żyją i niejednokrotnie mają się świetnie ;)). Ja nosiłam w nosidle ergonomicznym tuli Tośka. Uwielbiał. Helena woli jeździć w wózku. Jest duża i ciężka, mi- lekarze zabronili ją nosić. Nosidło mamy nadal, ale nie używamy zbyt często z powodów jak wyżej- uważam je za wynalazek wszechczasów, nosideł nie-ergonomicznych także szczerze nie znoszę i nigdy bym więcej ani siebie ani dziecka w takowe nie ubrała (doświadczenia z dwoma mam, nazw wymieniać nie będę, choć znane i uważane podobno za świetne- nie dla mojego kręgosłupa). Chustę miałam moby wrap, niestety Helena jej nie znosiła od pierwszego dnia życia, mimo, że baardzo chciałam ją w niej nosić i czyniłam częste próby. Rezultat był zawsze opłakanie ten sam- odpuściłam🙂. Wózek też mamy czarny- dojrzałam do tego koloru po latach żarówiastych wózków. Elegancki, do wszystkiego pasuje, nie brudzi się tak jak kolorowusy, co do nagrzewania się- zupełnie nie zauważyłam. W końcu to nie puszka, tylko wózek i przewiewów na lato ma sporo w różnych miejscach🙂. Butelki szklane są wg. mnie wspaniałym i klasycznie mądrym rozwiązaniem. A cała wyprawka zachwyca! Co do Flexi Bath- mamy od narodzin Helenki (używałam zamiennie na początku zwykłej wanienki z Ikei), praktycznie i zdecydowanie nie polecałabym dla noworodka i niemowlęcia, które jeszcze nie siedzi, a i z siedzeniem- dopiero dla tego, które umie siedzieć pewnie. Jest naprawdę cudowna jeśli chodzi o składanie, ale to duża wanienka o dość śliskim dnie, bez możliwości ułożenia w niej maleństwa i posiadania „wolnych rąk” choć na chwilę, zaś małe dziecko siedząc w niej jest mocno „wywrotne”, ślizga się (w Tippitoes podparcie bardzo mi się podoba). Dla Starszaków- wspaniała i niezastąpiona na wyjazdach, na plaży, na własnym tarasie🙂. Lekka, poręczna i… przeźroczysta (tj. nasza akurat jest :)). Dla Starszaków- lubimy baardzo🙂. Dla Maluszka jednak- niekoniecznie. Rzeczy, które prezentujesz, są piękne, na ręcznik miałam się skusić już wieki temu🙂. Miło jest sobie i swojemu Dziecku zrobić co jakiś czas ekstra prezent. Raz się żyje i życiem trzeba umieć się cieszyć, a ładny drobiazg stanowi, przynajmniej dla mnie, taką wisienkę na torcie. Mam więcej ochoty do wykonywania różnych czynności, gdy mogę je wykonać za pomocą przedmiotów, które cieszą me oko i są dobrej jakości🙂. Jeśli akurat mogę sobie na takowe pozwolić to pozostaje się tylko cieszyć. Pozdrawiam!

  8. Renia says

    a czy znasz nosidło Tula? Właśnie mam klikać „zamów”. Dla dziecka od 8 mieś.

  9. Leli says

    Butelki szklane, no pewnie! Przy następnym dzidziusiu must have. Po odstawieniu od piersi Zuneczka piła z kubka 360 Lovi. Nosidełko łał, dzięki za inspirację, nie znałam tego, ale to będzie kolejny zakup na liście. Córę nosiłam najpierw w chuście Nati, potem Tuli, obie ok, ale jednak mnie nie zaczarowało to całe motanie, nie mam do tego cierpliwości, z ulgą kupiłam ergonomika. Mamo Zojki i Bianki, masz dar do wyszukiwania wspaniałych rzeczy!

  10. Bardzo fajna wyprawka. Nosidło mi się szczególnie podoba, natomiast ja noszę córkę w chuście klasycznej wiązanej. Córka ma 10 tygodni, w chuście noszę ją odkąd skończyła 5 tyg. Ortopeda bardzo polecał nam chustowanie. Z tego, co wiem to nosząc w nosidłach tego typu trzeba pamiętać żeby układać dziecko raz na jedną, raz na drugą stronę, bo ułożenie nie jest symetryczne. No i nie powinno się nosić jeśli dziecko ma problemy ze stawami biodrowymi, wtedy raczej chusta i pozycja na „żabkę”.

  11. ojojoj, jak na forum:) Ja juz nie bardzo w temacie;wydawac by sie moglo ze wieki minely:(
    a te pierwsze to szklane butelki? Rzeczywiscie plastikowe maja taki nieprzyjemny zapach.Tyle razy dziwilam sie jak ona moze z niej to mleko pic…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s