Niezależnie od tego czy Wasze dziecko rozpoczyna kolejny rok w przedszkolu, czy idzie do niego po raz pierwszy, warto się do tego momentu solidnie przygotować i odpowiednio zaznaczyć. Wyposażyć malucha w kilka nowych rzeczy, które nie są już zabawkami, a bardziej przedmiotami osobistymi, o które trzeba dbać i które wyznaczają jego własny fragment we wspólnej przestrzeni. I jednocześnie sprawić, aby zabrało ze sobą część domu, bo niektóre z tych rzeczy towarzyszą mu na co dzień. Dzięki nim szybciej się zaaklimatyzuje i będzie mu raźniej w pierwszych dniach.

Moja propozycja na wyprawkę to ułamek stylu życia, który nasza starsza córka przeniosła do przedszkola. To przedmioty codziennego użytku, z którymi jest oswojona, i które lubi za komfort jaki dają Jej niemal w każdym miejscu. Myślę, że z tego doświadczenia skorzysta Bianka, która od września również idzie do przedszkola. 

back to shool


1.
Zestaw śniadaniowy, czyli bidon i pojemnik na drobne przekąski, jest Zoi niezbędny. Mimo, że w przedszkolu czeka na Nią śniadanie, to już w drodze do niego lubi zjeść jakiś owoc czy kawałek domowego ciasta. Teraz, szykując dla Niej ulubione przysmaki, za każdym razem dołączę naklejkę Rice. Na pewno będzie Jej miło, kiedy dostanie taki spersonalizowany prowiant.

2. Idealny pojazd każdego aktywnego przedszkolaka. Hulajnogi Mini Micro towarzyszą dziewczynkom od zawsze. Kompaktowy pojazd nie tylko wprowadza w porannym pośpiechu element zabawy, ale też usprawnia dotarcie do celu bez ciągłego popędzania.

3. Maluchy, które dopiero rozpoczynają swoją przygodę z przedszkolem, mogą do niego zabrać ulubioną zabawkę. Podejrzewam, że większość dzieci ma w domu przytulankę, do której są wyjątkowo przywiązane. Może to być  również ,,ktoś” zupełnie nowy, kto tak jak nasze dziecko będzie ,,przeżywać” wszystko po raz pierwszy i pomoże mu przejść przez początkowy, często trudny okres adaptacyjny.

4. Lunch box SoYoung, który można przyczepić do plecaka lub nosić zupełnie niezależnie. Zmieści mały napój i coś na zaspokojenie głodu w drodze ,,do” lub ,,z” przedszkola.

5. Dzieci spędzają w przedszkolu kilka godzin i w tym czasie jedzą co najmniej dwa posiłki. Biorąc pod uwagę fakt, że zęby należy myć po każdym z nich, warto uprzyjemnić dzieciom ten rytuał także poza domem. Nasz wybór padł na melaminowe kubki Rice, naturalną pastę do zębów Jack’n’Jill i kolorowe szczoteczki CURAkid.

6. Każdą wizytę w łazience wieńczy mycie rąk. Możemy zaopatrzyć nasze dziecko w klasyczny ręcznik, ale może to też być muślinowy otulacz Lodger. Ten cudowny wynalazek błyskawicznie wchłania wilgoć i nie zatrzymuje zapachów. Jest duży, dzięki czemu przyjemnie otula dziecko, ale złożony lub odpowiednio zawieszony zajmuje niewiele miejsca.

7. Wsuwane kapciuszki na równi z tymi zapinanymi na rzepy nie sprawią dziecku najmniejszego problemu, a każdorazowe pomyślne założenie podbuduje morale małego przedszkolaka. W tym roku dziewczynki będą nosić między innymi wygodne balerinki od Collegien.

8. To propozycja dla dzieci z najmłodszych grup, w których często jeszcze jest leżakowanie. Podejrzewam, że każde przedszkole ma swoje wymogi, ale nie sądzę, żeby ktoś odmówił maluchowi spania pod ulubionym kocem. Ten od Imps&Elfs pełni u nas w domu rolę narzuty, ale od września będzie towarzyszył Biance w godzinnej drzemce poza domem.

9. Wiek przedszkolny to doskonały czas na naukę pływania. Podczas dodatkowych zajęć na basenie świetnie sprawdzi się ręcznik z kapturem i wyciętymi na ręce otworami.

10. Plecak Mueslii w niewielkim, przyjaznym rozmiarze to podstawa naszej wyprawki. Jest miękki i łatwy w obsłudze, i to właśnie do niego Bianka będzie pakować wszystko to, co ,,musi”, albo co ,,chce” zabrać ze sobą danego dnia do przedszkola. Ja natomiast żałuję, że nie można nosić kilku plecaków jednocześnie, ich soczyste kolory wyglądają obok siebie bardzo apetycznie i dają zastrzyk energii już od samego patrzenia.

11. Jestem absolutną zwolenniczką przygotowywania dzieci na nadchodzące zmiany z pomocą przeznaczonej do tego lektury. Nieważne czy jest to pierwsza wizyta u doktora, fryzjera czy w restauracji, książka daje pogląd na to, co czeka malucha. Jedną z moich propozycji, zwłaszcza dla trzylatków, jest anglojęzyczna, kolorowa książeczka Spot Goes to School. Maluchy wcale nie muszą znać języka, żeby śledzić losy sympatycznego psa. Zwłaszcza, kiedy pomagają im w tym sympatyczne ilustracje.

zdjęcie

*Wszystkie produkty dostępne są w sklepie internetowym i stacjonarnym Muppetshop